Americo V.
2/5
Dobrze że tu gdzieś myjnia jest (oooo!), ale wiele wody w Bobrzy jeszcze upłynie zanim będzie całkiem bardzo dobrze. Bo dla mnie droga, a już z pewnością krajowa - to droga, a nie bazar.
Jadę z Pińczowa przez Jędrzejów, siódemką, w stronę Łodzi. Szyba po całym dniu jazdy jest wieczorem zamazana, rozglądam się więc za myjniami. Nie ma, nie ma.
Na pięknej S7 jeden MOP, drugi MOP, myjni nie ma. Zarządzający drogą pewnie pomyślał że jedyne czego można chcieć jadąc sobie z Krakowa do Warszawy to papierosek, siusiu i kawka.
Widzę z trasy (bo o 22 jest już ciemno więc co się świeci to widać wyraźnie) że jest myjnia w Chęcinach, super, tylko że zjechać się nie da nie wiedząc jak na tych rozjazdach wywijać. Czyli - myjnia dla chęcinian (mieszkańców) i chęcińczan (przebywalców).
No to teraz przez 16 km do zjazdu z siódemki.
Ale może w Miedzianej Górze za Kielcami?
Jak wiadomo, od węzła Kielce Północ do Miedzianej Góry ciągną się Kostomłoty (Pierwsze, Drugie, Górki Kostomłockie). Nie dość że rozjazd jest partacki to teraz dopiero wjeżdżamy w strefę miliona biznesów i biznesików, jazda jak przez "specjalną strefę ekonomiczną"..
Kamieniarze, paleciarze, serwisy samochodowe (co najmniej trzy), serwisy AGD, komisy, lawety, budowlanka, okna, drzwi, motel, ogrodniczy, wulkanizacja, hydraulik, elektryk, stomatolog, noclegi, skład drewna, dwie kwiaciarnie, delikatesy, światła, wieczny korek.
To były dopiero Kostomłoty, teraz Miedziana Góra, następne trzy kilometry takie same. A to droga krajowa.
Zafascynowany jestem przedsiębiorczością Polaków (a przecież tylko po jednej stronie drogi przez Kostomłoty działek już zabisnesowanych, lub potencjalnie szykujących się do tego jest dokładnie sto). Wypatruję jednak nie kominków, nie noclegu, nie drzwi na werandę, tylko myjni.
Jedna jest, ale nie po mojej stronie. Jadę, bo za mną sznur tirów, całą drogę będą mnie światłami poganiać, chłopakom się śpieszy, są w robocie, nie da się zatrzymać.
Czyli tak - od Pińczowa 70 km już przejechane, myjni nie było. Jakby coś z pogodą było.., jakby szyby obsmarowało - to wszyscy jadą po omacku, albo smarują brud wycieraczkami. Dlaczego, pytam, why? Czy myjnia to jest luksus dla uprzywilejowanych? Dla Jeffa Bezosa, Richarda Bransona i Elona Muska? A Prawdziwemu Polakowi się nie należy?
Zdumiony strategiami lokalnych władz i samorządowców, pozwalających zabudować całe okolice nie wiadomo czym, zdumiony planami ministerstwa od dróg.., nie wiadomo na co czekającego z udrożnieniem drogi z Kielc w stronę Łodzi.. wspominam przez moment jak dawniej do Warszawy się wjeżdżało, przez Wolę Mrokowską, Wólkę Kosowską, Janki i Raszyn (zwłaszcza ten ... Raszyn).
Tak i tu - czy jadąc do Łodzi muszę obejrzeć wszystkie kwiaciarnie i sklepy z kominkami? Krótka odpowiedź - dziadostwo, partyzantka i improwizacja. Tak jakby nie można było zrobić jednego zjazdu za Kielcami do Kostomłockiego Raju Biznesowego.. Każdy kto chciałby zrobić sobie przegląd pięciuset branż - zjechałby, pozwiedzałby, można by nawet ulice potworzyć odpowiednie - Budowlankowa, Warsztatowa, Ogrodnicza. To byłoby proste, logiczne i przyjemne. Chcę pochodzić po usługach to zjeżdżam do Kostomłotów! A tak to ni to miasto jeszcze, ni to już za miastem.., ni to jadę, ni to stoję..
Nagle - o! Myjnia! O święta myjnia! To już Miedziana Góra (choć kto to wie.., bo Urząd Gminy - w Miedzianej, ale kościół i szkoła - po drugiej stronie tej samej ulicy - już w Kostomłotach).
Najważniejsze że wreszcie jest myjnia! Nagle się zza winkla pojawiła i.. nie zdążyłem skręcić. Następna w prawo.., ul. Urzędniczą, potem w księdza Natanka (czy jakoś tak), potem w Kościelną. Dojechał, szczęśliwy, zadowolony, szyba czyściutka jak z salonu. Myjnia ok., ostra lanca.
Panowie, na drodze krajowej 74 - Od Kielc do Ćmińska i Mniowa - przez całe 15 km - dziadostwo. Nie wiem czy wierzycie w Dobrą Zmianę, ale zacznijcie pracować nad Polskim Ładem, bo tam jest nieład. Polska to jedyny kraj w Europie gdzie z drogi krajowej można zjechać do sklepu, albo do domu.
Panie Adamczyk, zainteresuj się pan drogami.